12
01

Jak trzymać formę cały rok – czyli krótkie porady, jak dobrze wyglądać nie tylko w lato.

Wiele osób podchodzi do tematu wyglądu dość specyficznie, żeby nie powiedzieć pobieżnie… Nie jest tajemnicą, że w obecnych czasach panuje przeświadczenie, iż dobrze należy wyglądać jedynie w okresie letnim, natomiast pozostałe miesiące to czas, kiedy trzeba „powiększyć” upragnioną masę mięśniową. Oczywiście samo założenie nie jest błędne, jednak często ów cel jest po prostu źle realizowany 😉 Efektem tego jest u dużego odsetku ludzi ćwiczących spore zatłuszczenie „poza sezonem”, gdyż jak się zwykle przyjęło – im więcej masy, tym lepiej. Jednak wcale nie musi tak być, a co więcej – istnieją o wiele lepsze metody budowy masy, a przy tym utrzymania wyglądu/formy na akceptowalnym poziomie. Oczywiście temat jest bardzo rozległy i plan u każdej osoby będzie się nieco różnił, jednak postaram się wytłumaczyć ogólnie, jak można to wszystko „ugryźć” 😉

Po pierwsze, co dzieje się w głowach osób robiących tzw. „masę”? Przede wszystkim większość myśli, że zdobycie 10 kg mięśni w tym okresie to normalna sprawa itd. Nie! Organizm ma swoje ograniczenia i uwierzcie mi, że duża masa mięśniowa nie jest mu do niczego potrzebna, a raczej dąży do homeostazy, w której poziom tej tkanki jest dużo niższy niż u wielu ludzi ćwiczących. Dlatego zmieńmy nieco podejście – wolniej, ale stabilniej, bo okres masy mięśniowej to nie konkurs na najbardziej otłuszczonego człowieka 😉

Aby nieco rozjaśnić owe metody, wytłumaczę to na przykładzie osoby która kończy okres letni z w miarę dobrym wyglądem. Co wtedy należy zrobić? Przede wszystkim ukierunkować trening na ćwiczenia globalne, które gwarantują nam równomierny rozwój i mniejsze ryzyko dysbalansu mieśniowego (to, jeśli ktoś wcześniej nie uskuteczniał owej metody treningowej). Dalej, jeśli mamy już swój plan należy zrewidować temat diety, która będzie tu grała pierwsze skrzypce. Przede wszystkim trzeba podzielić cały makrocykl na średniej długości mezocykle, które zagwarantują nam dobry wygląd cały czas. O co chodzi? A o to, że cały proces powinien być ukierunkowany na 6 tygodni budowy masy mięśniowej, w którym to dodajemy do naszego zapotrzebowania kcal ok. 500 kcal (sprawa mocno indywidualna), a po tym okresie rozpoczynamy tzw. „mini cut” (szybka redukcja) wykorzystując napędzony metabolizm i dając tym samym ciału nowy bodziec i mały „szok” 😉 W okresie mini redukcji należy oczywiście odjąć nieco jedzenia (około 300 kcal poniżej zapotrzebowania dziennego). Zagwarantuje nam to nie tylko poprawę definicji, ale i nie spowolni zbytnio metabolizmu z racji krótkiego stosowania tej metody. W tym czasie można również pokusić się o dodanie do treningu kompleksów sztangowych/interwałów lub zwykłego cardio – sprawa indywidualna.

Jeśli całość zostanie dobrze rozegrana, to kolejna redukcja „przed sezonem” będzie szybka, a u wielu osób nawet zbędna, gdyż rozpoczniemy go już z dobrym poziomem zatłuszczenia i co za tym idzie jeszcze lepszym samopoczuciem 😉