13
12

Maszyny vs wolne ciężary

Odwieczny problem osób ćwiczących na siłowni – co wybrać: maszyny czy wolne ciężary. Zanim znajdziemy odpowiedź na to pytanie warto obalić popularne mity związane z tematyką stricte treningową.

Mit pierwszy: używanie wolnych ciężarów nie sprawi, że staniesz się „napakowanym” – kierowanie szczególnie do płci pięknej 😉

Mit drugi: trening z wykorzystaniem maszyn nie sprawi, że twoja sylwetka stanie się „ostrzejsza/chudsza”.

Jak widać i jedno i drugie nie sprawia, że coś staje się oczywiste, łatwiejsze. No dobra, więc jak to jest naprawdę? Co wybrać?

Odpowiedź jest prosta i w większości przypadków jednoznaczna – wolne ciężary (o wyjątkach napiszę później). Teraz dlaczego? Otóż chodzi o dostosowywanie ruchu ciała człowieka do maszyny. Ćwicząc na czymś, co  z początku determinuje określony tor ruchu, jaki dana kończyna ma wykonać sprawiamy że cały układ pracuje w  nieco innym zakresie, do jakiego został fizycznie ukształtowany. Przykład? Popularne przysiady na maszynie smitha. Czemu ich nie polecam? Weźmy pod uwagę pozycję osób je wykonujących. Podczas standardowego przysiadu obie taśmy mięśniowo – powięziowe pracują w synergii równoważąc się nawzajem (chyba, że ktoś ma problemy strukturalne, np. niewydolne m. pośladkowe). Natomiast podczas przysiadów na maszynie smitha istnieje większe prawdopodobieństwo „opierania” ciała o sztangę, co skutkować może osłabieniem aparatu stabilizacji – mięśni głębokich, a co gorsza zaburzeniem proporcji siłowych między nimi. Jest to jedna z przyczyn, dlaczego warto wybierać wolne ciężary – aspekt zdrowotny w oparciu o fizjonomię ciała człowieka.

Kolejna sprawa to fakt, iż wolne ciężary angażują większą liczbę mięśni, co sprawia że energetyka całego ćwiczenia jest dużo dużo wyższa, a to bezpośrednio przekłada się na liczbę spalonych kalorii. Dlatego też osoby chcące poprawić swoją sylwetkę w kwestii spalenia tkanki tłuszczowej powinny zdecydowanie wybierać wolne ciężary.

Dalej – osoby początkujące i trening z minimalnym udziałem maszyn – czy słusznie? Odpowiedź jest prosta – TAK.

Ktoś spyta, ale jak to – osoby początkujące i od razu ciężkie ćwiczenia wielostawowe typu martwe ciągi i przysiady? Oczywiście! Jeśli mamy do czynienia z osobami rozpoczynającymi swoją przygodę z siłownią to tym bardziej powinniśmy zachęcać je do tego typu treningu. Często jestem świadkiem, gdy trenerzy innych fitness clubów czy osoby wchodzące w świat treningu decydując się na ćwiczenia izolowane z wykorzystaniem wymyślnego sprzętu (nie zawsze maszyna = izolacja 100 % ) swoje decyzje argumentują stwierdzeniem, że „tak się robi, bo dana osoba nie wie, jak ćwiczyć”. I tak załóżmy, że nasz zawodnik uskutecznia taki schemat przez jeden, dwa miesiące. I co dalej? Otóż przychodzi moment, kiedy chcemy ułożyć coś bardziej wymagającego z ćwiczeniami złożonymi.

W tym momencie możemy być pewni, iż taka osoba po jednym, dwóch miesiącach treningu na maszynach wchodzi w etap wolnych ciężarów „chora strukturalnie” – przykurcze mięśni, skrócony zakres ruchu, dysproporcje siłowe pomiędzy poszczególnymi taśmami (np. przednia-tylna), zaburzony balans strukturalny, słaba stabilizacja to tylko jedne z nielicznych problemów, które napotykam.

Jednak, aby nie iść ze skrajności w skrajność – czy maszyny ZAWSZE są złe? NIE! Chodzi tylko o to, aby cały plan był umiejętnie ułożony i dostosowany pod daną osobę, gdyż każdy z nas jest inny, ma inne cele, anatomię i możliwości 😉

Dlatego też warto, aby całość była układana przez osobę która ma pojęcie i wiedzę w temacie treningu siłowego.

Patryk 😉